piątek, 21 sierpnia 2009

Endorfiny

Endorfiny – grupa hormonów peptydowych, wywołują doskonałe samopoczucie i zadowolenie z siebie oraz generalnie wywołują wszelkie inne stany euforyczne (tzw. hormony szczęścia). Tłumią odczuwanie drętwienia i bólu. Są endogennymi opioidami. - tyle Wikipedia.

Ale po kolei. Wczorajsze popołudnie nie wskazywało, że przeżyje cokolwiek pozytywnego. Kolejna awantura z Panią Matką Dobrodziejką. Kolejne wyzwiska, kolejne przykrości. Ale tego co miało nastąpić, się nie spodziewałem. Miałem umówione spotkanie z EmKą, żeby obgadać Nasze sprawy. Poszliśmy na spacer, podczas, którego po raz kolejny przedstawiłem co myślę o tym wszystkim. Było.... zajefajnie, nawet się do EmKi przytuliłem, zaproponowałem spotkanie wieczorem;). Po spacerku podczas którego Siwy doprowadzał mnie do obłędu, poszedłem do domciu cosik wszamać. Wrócił mi doskonały humor. Pojawiła się chęć biegania. O wpól dziesiątej postanowiłem wybiec. Znalazłem fajna powtarzalna trasę -1050m. Idealna do powtórzeń, szybka, asfaltowa. pierwsze dwa kółeczka niezłe, po 5min na kilometr. Zaznaczam, że biegałem po dłuuuugiej przerwie. Kolejne to już Mały Katorżnik. Na piątym myśl - walną sobie 7km, będzie git. Jednak po chwili refleksja - miałem trenować w czwartki 10km w tempie 80%. Nie poddaje się i biegnę dalej. I tu właśnie zaczęło się:

"... nie wątp, że wszechświat jest taki jaki być powinien...".

Wrócił stary sposób myślenia- pozytywny. Zacząłem widzieć wszystko znów w kolorach. Przebiegnięcie 10km w 40min ( taki plan kiedyś miałem ) , ułożenie sobie życia. Wszystko nagle stało się tak realne. Realizacja planu treningowego znów stała się priorytetem. Za 5,6 miesięcy będę gotowy. Pojawiła się radość z tego, że EmKa w ogólne chce ze mną rozmawiać. Urosła do niebotycznych rozmiarów - ta radość, gdy EmKa przekroczyła próg mego mieszkania. Ucałowałem Ją i podziękowałem za natchnienie do biegu. Należało się.

A dlaczego Endorfiny???
Runner's High -
fenomen stanu euforycznego, pojawiający się podczas biegu długodystansowego lub innej długotrwałej aktywności fizycznej, powodujący zwiększoną odporność na ból i zmęczenie( za Wikipedią )

Kiedyś nieoceniony Z. opowiadał o takim stanie z naukowego punktu widzenia. Wczoraj było mi dane go przeżyć. Życie pokazuje, że nie trzeba ćpać i pić by wprawić się , bądź przywrócić sobie dobre samopoczucie. Wystarczy odrobinka wysiłku fizycznego i mamy w pełni zdrowy i bezpieczny haj.

dziękuje wszystkim, którzy się przyczynili do mojego powrotu na trasę.

P.S.
Specjalne podziękowania dla Diablicy za niespodziewany, acz baaaardzo miły telefon.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz