poniedziałek, 20 grudnia 2010

Gniezno drift

Właśnie szczęśliwie dojechałem najpierw do przedszkola, później do pracy. Już na Dworcowa          (właściwie to Dworcowej - ale to historia na osobny post ) miałem okazje wykazać się jako drifter. Siwy na tylni siedzeniu piał z zachwytu, ja z przerażenia ( ale nie artykułowałem tego). Samochód zamiast skręcać w lewo, jechał prosto, później w każdą stronę oprócz tej , w która miał jechać. Moja prędkość wahała się w przedziale pomiędzy 20-25 km/h. Wiem, wiem zaraz odezwa się głosy : A zimówki masz!!!???? - odpowiedź brzmi -  OCZYWIŚCIE. Pasażer w tyłu zachwycony :  
- "Ale dritrujesz tata" -  ja prawie osikany.
Nie minęło 500m a tu powtóreczka, na słynnym skrzyżowaniu przy NETTO, czasem zastanawiam się czy ktoś tego nie robi specjalnie, ale tylko czasem. Szczęśliwie jednak, dojechaliśmy na naszej gnieźnieńskiej ślizgaweczce. To na tyle, jeśli chodzi o naszą podróż do centrum.





1 komentarz:

  1. :)
    Tomku, a już wydawało mi się, że to tylko na zielonogórskich ulicach i rondach podnosi się poziom adrenaliny, kiedy autka znosi dokładnie w przeciwnym kierunku do zamierzonego celu
    :)
    i oto tegoroczna zima stwarza nam niepowtarzalną okazję przetestować nasze zamiłowanie do ekstremalnych doświadczeń wszelakiego rodzaju :)

    pozdrawiam z zasypanej i zamrożonej Zielonej Góry i życzę zaczarowanych, radosnych, kolorowych, obfitych w upragnione uczucia, słowa i niespodzianki Świąt Bożego Narodzenia, a w Nowym Roku niech spełniają się wszelakie marzenia i sny

    OdpowiedzUsuń