czwartek, 19 sierpnia 2010

dzienniczek uczuć

Od dziś prowadzę dzienniczek uczuć. Jest to dla mnie rzecz całkowicie nowa, z kilku przyczyn:
  1. całkowicie nie znam uczyć, nawet ich nie potrafię nazwać
  2. pomimo jakiegoś okresu trzeźwości, robię to pierwszy raz ( zalecenia po wyjściu z oddziału mówiły co innego)

Ale od po kolei. Wczoraj byłem na indywidualnej i zapadła decyzja o dzienniczku, wlaściwie zapadła ona dwa tygodnie temu. Niestety nie potrafię nazywać tego co się we mnie dzieje, więc czekałem na ściągę. Dziś H. przyniósł mi listę uczuć. I od razu pojawiło się coś czego nie potrafiłem zdefiniować. Otóż usłyszałem, że H. i Lu są mi wdzięczni i chcą się zrewanżować. Nagle pojawiło się coś na kształt zawstydzenia, zaskoczenie, nie wiem jeszcze czego. Wczoraj rozmawlialiśmy o tym, że nie ma lepszej nagrody dla uzależnionego niż usłuszenie o tym, że się komuś pomogło. Jest to fakt niezaprzeczalny. Jednak u mnie zajęło to chwilę. Podziękowałem, ale również poinformowałem o swoim stanie zakłopotania. Efektem tego dzisiejszego spotkania jest mój wyjazd na Klonowego Liścia do Sierakowa. Jadę razem z Piotrem. Ale się cieszę. Podsumowanie dnia dzisiejszego wypada wyjątkowo korzystnie.


Przeszukiwałem dziś neta, żeby odszukać materiały odnośnie postaw dziecka w rodzinie dysfunkcyjnej. Był to zasadniczy temat zakończonych warsztatów. I znów trafiłem na bohater. Jak to się wszystko zgadza. Niesamowite jak dzieciństwo oddziałuje na nasze dorosłe życie.Zasadniczo każda z ról pasowała po cześci do mnie. Jednak za pomocą terapeutów, wskazano mi bohatera. Nie byłem jakoś tym pocieszony, jednak po dłuższych rozmowach z pozostałymi członkami tej grupy utwierdziłem się w  tym wyborze. W związku z tym mam już dość analizę siebie samego. 
w towarzystwie najmłodszego uczestnika warsztatów

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz